Jak zrozumiałem swój metabolizm i dlaczego powstało MyFitLife

Nazywam się Sławomir Ostrowski i jestem twórcą MyFitLife – miejsca skupionego na zdrowiu metabolicznym, redukcji masy ciała i pracy z pacjentami online.

Oto moja historia…

Przez większość życia zmagałem się z nadwagą. To nie była jeszcze otyłość, ale wystarczająco duża nadwaga, żeby codziennie czuć, że coś mnie ogranicza: mniej energii, gorsza kondycja, mniejsza swoboda w sporcie i w zwykłych aktywnościach dnia codziennego. Znasz to uczucie, kiedy niby „nie jest tragicznie”, ale wiesz, że nie funkcjonujesz na 100%?

Przez lata próbowałem różnych diet. I szczerze, wydawało mi się, że wiem o odchudzaniu wszystko. Życie weryfikowało to każdego dnia, udowadniając mi, że jednak … nie do końca.

Moment przełomowy

17 marca 2023 roku kupiłem wagę łazienkową z pomiarem składu ciała. To było dla mnie jak „przybicie gwoździa do trumny”. Waga przekroczyła 100 kg, a BMI pokazało 33 — wynik, który oznaczał już otyłość. I to nie od tygodnia, tylko budowaną zdecydowanie dłużej. Coś we mnie pękło.

Przez kolejne dwa tygodnie kręciłem się w kółko: szukałem kolejnej diety, kolejnego „sposobu”, czegokolwiek, co pozwoli mi wrócić do zdrowia — bo czułem, że w takim stanie długo nie pociągnę. Miałem już nadciśnienie i brałem leki. Miałem też włączone statyny na obniżenie cholesterolu. W głowie kołatała mi myśl, że brakuje mi już tylko cukrzycy.

1 kwietnia 2023 roku (tak — w Prima Aprilis) podjąłem decyzję, że zamiast kolejnej „diety na chwilę” zacznę naprawdę poznawać własne ciało i mechanizmy, które nim rządzą. Nie chodziło mi tylko o wygląd. Coraz bardziej zależało mi na zdrowiu i jakości życia: miałem przewlekłe zmęczenie, brak energii i poczucie, że organizm przestaje współpracować.

Wtedy zacząłem edukację od kursu dietetyki I stopnia. To był pierwszy moment, kiedy wiele rzeczy zaczęło układać mi się w logiczną całość. Ale równocześnie pojawił się „niedosyt” — bo im więcej rozumiałem, tym bardziej widziałem, że chcę wiedzieć więcej.

Pasja, biochemia i prawdziwe przyczyny

Wraz z kolejnymi etapami edukacji rosła moja fascynacja dietetyką i biochemią organizmu: jak działa metabolizm, jak hormony wpływają na głód i energię, dlaczego ciało potrafi długo „ciągnąć” mimo złych nawyków… i dlaczego w pewnym momencie zaczyna płacić za to cenę.

Zrobiłem kurs dietetyki II stopnia, później III stopnia. I właśnie wtedy, przy rutynowych badaniach, wyszło u mnie coś, co bardzo dużo wyjaśniło: insulinooporność. Prawdopodobnie narastała latami i była jednym z głównych powodów mojego złego samopoczucia, problemów z tłuszczem trzewnym, nadwagi (ponad 25 kg), stłuszczenia wątroby II stopnia oraz bardzo niepokojących wyników badań krwi.

Poszedłem dalej: ukończyłem szkolenie „Insulinooporność w praktyce”, a żeby lepiej rozumieć też „drugą stronę” zmian, ukończyłem psychodietetykę.

Dlaczego klasyczne podejście nie zadziałało

Co ciekawe, nawet kiedy zacząłem układać posiłki „zgodnie ze sztuką” (warzywa, makro, regularność, pięć posiłków, klasyczne zalecenia), poprawa była ograniczona. Czułem się odrobinę lepiej, ale waga praktycznie nie ruszała.

I wtedy, szukając wiedzy o przyczynach insulinooporności i możliwościach poprawy wrażliwości insulinowej, odkryłem skuteczność podejścia niskowęglowodanowego (LCHF). To było coś, co realnie zmieniło moje życie — choć na początku jeszcze tego nie wiedziałem.

Low carb jako styl życia, nie „dieta na chwilę”

Dla mnie to nie było „keto na 30 dni” ani dieta-cud. To była zmiana stylu życia: ograniczenie węglowodanów do poziomu, który pozwolił ustabilizować apetyt, energię i metabolizm. Nie eliminowałem węglowodanów całkowicie — uczyłem się jeść je mądrze, bez przesady, w sposób dopasowany do mojego organizmu.

Włączyłem też suplementację, żeby uzupełniać niedobory i wspierać poprawę wrażliwości komórek na insulinę.

Efekt?

W kilka miesięcy (około czterech) — na podstawie badań — wyregulowałem parametry wskazujące wcześniej insulinooporność. Insulina na czczo była jednocyfrowa, to był pierwszy sukces. Wyniki krwi, lipidogram i inne wskaźniki metaboliczne zaczęły wyglądać jak u dużo młodszej osoby. Cały proces redukcji i „naprawy metabolizmu” zajął mi około 10–12 miesięcy: zrzuciłem nadmiar kilogramów, ustabilizowałem ciśnienie i odzyskałem energię.

Włączyłem trening siłowy — nie dlatego, że „musiałem schudnąć”, tylko dlatego, że w końcu poczułem: „to jest ten moment — mam siłę, mam energię, chce mi się żyć”. Dziś czuję się metabolicznie elastyczny i po prostu spokojniejszy o swoje zdrowie.

Dlaczego powstało MyFitLife

W 2025 roku podjąłem decyzję, że chcę z tej drogi zrobić coś większego: stworzyć MyFitLife — miejsce, w którym będę pomagał innym przejść podobną zmianę.

Bo wiem, jak to jest być w punkcie, w którym próbujesz wszystkiego… i nic nie działa. Bo wiem też, jak frustrujące bywa prowadzenie „klasycznymi dietami”, które u wielu osób z insulinoopornością po prostu nie przynoszą przełomu.

MyFitLife to nie jest projekt oparty na obietnicach. To miejsce oparte o doświadczenie, praktykę i realne zrozumienie problemu — również od środka.

Wykształcenie i rozwój kompetencji

Moja ścieżka zawodowa nie ogranicza się do jednego kierunku studiów. Posiadam tytuł magistra inżyniera oraz ukończyłem studia Executive MBA, co dało mi solidne podstawy analityczne, umiejętność pracy z procesem zmiany oraz strategiczne spojrzenie na budowanie trwałych efektów.

W obszarze żywienia i zdrowia metabolicznego rozwijam się poprzez intensywne kształcenie kierunkowe, praktykę oraz systematyczne pogłębianie wiedzy opartej na aktualnych danych naukowych. W mojej pracy łączę merytoryczne przygotowanie, analityczne myślenie i odpowiedzialne podejście do człowieka, jego codzienności oraz realnych możliwości wprowadzania zmian.

Nie buduję swojej pracy na uproszczeniach ani modnych hasłach. Stawiam na wiedzę, rozsądek, uważność i rozwiązania, które da się wdrożyć długoterminowo. Właśnie dlatego tak dużą wagę przykładam nie tylko do samego żywienia, ale również do zrozumienia mechanizmów metabolicznych, zachowań, nawyków i całego procesu zmiany.

Jesienią 2026 roku rozpoczynam studia podyplomowe na kierunku „Terapie Niskowęglowodanowe z Elementami Psychiatrii Metabolicznej”, traktując je jako naturalny etap dalszej specjalizacji w obszarze zdrowia metabolicznego.

Sławomir Ostrowski